O mnie

Nazywam się Ewelina
i urodziłam się w Polsce,
w Wałbrzychu. Mając roczek moi rodzice postanowili zaprzestać stania w kolejce po Pampersy
i wyjechać na „Zachód”, krainy niekończących się możliwości,
a dokładniej do Niemiec.

W Stuttgarcie chodziłam najpierw do przedszkola, a potem do pierwszej klasy szkoły podstawowej, w której to poznałam ludzi niemal z całego świata. To właśnie w tym momencie zaczęła się moja międzynarodowa przygoda, która trwa do dzisiaj. Już we wczesnych latach dzieciństwa miałam kontakt z osobami z różnych państw, obcych kultur i zwyczajów, co było dla mnie dobrą lekcją tolerancji. Również wspólne podróże z rodzicami w tym czasie uczyły mnie łatwości w nawiązywaniu nowych znajomości, poznawania nowych miejsc, innych smaków, a także pogłębiały moją wiedzę i zainteresowania. Podróże te pokazały mi, że pomimo iż dzieli nas kolor skóry, wygląd, kultura czy język to jednak wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi.

Nasz nauczyciel  w Niemczech przed wyjściem do domu uczył nas śpiewać „Panie Janie” w języku ojczystym każdego ucznia w klasie.

W wieku 7 lat wróciliśmy do Polski, gdyż tęsknota za Ojczyzną, a przede wszystkim rodziną bardzo doskwierała moim rodzicom. Na początku uczęszczałam do podstawówki i gimnazjum w Świebodzicach, a potem studiowałam we Wrocławiu.


Po studiach przyszedł czas na Düsseldorf, Brukselę, aż w końcu znalazłam się w Madrycie. Nigdy nie sądziłam, że moje życie będzie falą niekończących się zmian. Dzisiaj jednak wiem, że wszystkie zmiany, te lepsze czy gorsze uczyniły mnie osobą szczęśliwą jaką jestem w dniu dzisiejszym.

 

Uzależniona od podróży…taka jestem!

Segovia_bloggerPodróżowanie to jedno z nielicznych doświadczeń, które cieszy nie tylko na chwilę!  Pozostawia mianowicie za sobą cudowne wspomnienia, poszerza horyzonty i co najważniejsze uczy empatii i zrozumienia. 

Często spotykam osoby, które pytają mnie mnie na jak dlugo wybieram się na wakacje do ich kraju. Słysząc odpowiedź 2 tygodnie twierdzą, że podróżowanie na tak krótko nie ma w ogóle sensu. Najlepiej pojechać na minimum 3 tygodnieu, albo w ogóle na miesiąc…Nie zgadzam się! Myślę, że zawsze będziemy narzekać na brak czasu. A przecież ważne jest, żeby próbować i realizować swoje marzenia.

Nawet jednodniowy wypad do pobliskiej miejscowości pozwoli nam tak wiele odkryć. Chociażby cudowną kafejkę z tradycyjnie wyrabianymi rogalikami, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Dzięki temu spojrzymy na swoich sąsiadów bardziej życzliwie. A może kogoś ciekawego poznamy… 🙂

Serdecznie zachęcam do podróży, tych małych, jednodniowych i tych dalszych, o których marzymy skrycie w nadziei, że kiedyś się wydarzą.